Wycinają drzewa w parku
Opublikowano dnia: 28 stycznia 2010
Artykuł autorstwa: Redaktor Naczelny
Kategorie: Sosnowiec
Po klimontowskim parku w najbliższym czasie pozostanie już tylko nazwa. Wszystko z powodu trwającej tam od dwóch tygodni wycinki drzew. Sprawa budzi kontrowersje zwłaszcza wśród mieszkańców dzielnicy, bo to co u jednych wywołuje pukanie się w głowę, dla innych jest rzeczą zupełnie oczywistą.
Park przy ulicy Hubala – Dobrzańskiego w Sosnowcu, znajdujący się nieopodal sosnowieckiego Centrum Pediatrii, to jedno z ulubionych miejsc okolicznych mieszkańców, gdzie mogą spędzić swój wolny czas spacerując, czy zwyczajnie siedząc na ławce. Dlatego też trwająca wycinka wzbudza emocje i kontrowersje. – Widział pan kiedyś park bez drzew?! Bo ja nie. Nikt nas nie poinformował o tym co tu będzie robione. Wtedy na pewno byśmy się na to nie zgodzili – mówi jeden z mieszkańców pobliskiego osiedla. Jego zdaniem nikt też nie przedstawił mieszkającym w tym miejscu ludziom przyczyn takiej, a nie innej decyzji. – Jest to dla mnie zupełnie niezrozumiałe – dodaje.
Co więc zadecydowało o tym, że trzeba pozbyć się drzew? – Przede wszystkim względy bezpieczeństwa – odpowiada Urszula Kulińska, zajmująca się miejską zielenią z ramienia Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej sosnowieckiego magistratu. – Park w Klimontowie powstał bardzo dawno temu przy okazji – jak miało to miejsce nie raz – czynu społecznego. Odmiany drzew jakich używano były ograniczone. Tak się składa, że większość z nich w tym konkretnym przypadku to topole, które wyrosły na olbrzymie drzewa i przez to zaczynały stanowić zagrożenia dla mieszkańców.
Mniej optymizmu wykazuje w tym względzie Adrian Kołodziejczyk z organizacji ?Zieloni 2004″. – Istnieje przecież coś takiego jak system konsultacji społecznych. Tymczasem to już nie pierwszy raz, kiedy organizacje ekologiczne dowiadują się o wycinaniu drzew w Sosnowcu od dziennikarzy. Takie postępowanie należy uznać za karygodne nadużycie – twierdzi Kołodziejczyk. Według niego wcześniejsze poinformowanie dałoby możliwość reakcji i wypowiedzenia się w kwestii jak taka wycinka wpłynie na przyrodę i cały ekosystem znajdujący się w tym miejscu. – Powinno się informować o celach takich przedsięwzięć. Będę zawsze stał na stanowisku przeciwnym bezsensownej wycince drzew – podkreśla.
Zdziwiony taką opinią jest Romuald Śmigielski, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Urzędu Miejskiego w Sosnowcu. – Mamy przygotowane plany utrzymania zieleni w mieście i to one są konsultowane z wszelkimi organizacjami. Bieżąca pielęgnacja i wycinka tego nie wymagają. Opinii w tej kwestii nie wydają nawet specjaliści z rodzimego Wydziału Ochrony Środowiska, tylko przedstawiciele takich samych komórek z innych miast – tłumaczy.
Zdania samych mieszkańców są w tej sprawie podzielone, bo o znalezienie zwolenników pomysłu wycięcia drzew w parku również nietrudno. – Bardzo dobrze, że wzięli się w końcu za te drzewa i robią z nimi porządek. Ten, kto krytykuje takie działania zupełnie nie rozumie w czym rzecz. Teraz, kiedy spadło tyle śniegu, te topole aż trzeszczały pod jego naciskiem. To było zwyczajnie niebezpieczne. W dodatku kiedy jest ciepło, drzewa te strasznie pylą a pamiętajmy, że tuż obok znajduje się szpital dziecięcy. Nikt nie byłby zadowolony kiedy przy wysokiej temperaturze nie można otworzyć okna bo pełno białego puchu naleci do środka – przekonuje Irena Mróz, jedna z mieszkanek.
Jej znajoma, z którą wybrała się na spacer – pani Cecylia – zwraca uwagę na inny problem. – Proszę zobaczyć jak wyglądają te ławki dzięki naszej ?kochanej” młodzieży. Są połamane i jak tak dalej pójdzie nie będzie gdzie usiąść. O tym powinno się mówić a nie o wycinaniu drzew, co jest akurat słuszne.
Obie mieszkanki mają nadzieję, że w miejscu wyciętych drzew pojawią się nowe sadzonki. – Oczywiście oczekujemy czegoś w zamian. Ten park to nasza perełka. Jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc dzielnicy, gdzie w spokoju można spędzić wolny czas. Zawsze gdy jest ciepło tętni on życiem, bo spotkać tu można mnóstwo rodziców z dziećmi. Same chętnie tutaj przesiadujemy – dodają.
- O to mieszkańcy mogą być spokojni. To, że wycinamy tam teraz drzewa obliguje nas do zasadzenia w tym miejscu nowych. Będą to bardziej szlachetne gatunki, przez co park zyska na atrakcyjności i będzie ?parkiem” z prawdziwego zdarzenia, a nie dzikim terenem – zapewnia Urszula Kulińska.




