Bobrowniki mają dość
Opublikowano dnia: 25 lutego 2010
Artykuł autorstwa: Redaktor Naczelny
Kategorie: Bobrowniki, Pierwsza strona, Powiat Będziński, Wideo, Zagłebie Dąbrowskie
Jeśli film się nie wyświetla – kliknij tutaj
To kolejna plaga, która spada na naszą ziemię – tak o planowanej budowie linii kolejowej łączącej Katowice z portem lotniczym w Pyrzowicach mówią władze i mieszkańcy pobliskiej gminy Bobrowniki. Niedawno życie tutejszych mieszkańców do góry nogami wywróciła budowa autostrady A1, a w planach są już kolejne inwestycje komunikacyjne. Dziś w urzędzie gminy zorganizowali konferencję prasową, by wykrzyczeć, że tak dalej żyć się nie da.
Dla Eugeniusza Zarychty i jego rodziny bliskie sąsiedztwo nowo budowanej autostrady
to nie koniec kłopotów. Kolejne uciążliwości moga się zacząć, gdy z drugiej strony domu wyrośnie linia kolejowa. – To jest nie do pojęcia. Młodzi może by się z tym pogodzili, ale my starsi jesteśmy tutaj, także ciężko będzie się z tym pogodzić. Pogodzić nie chcą się też władze gminy Bobrowniki, dlatego by zwrócić uwagę na swoje problemy zorganizowały konferencje prasową. – Spowoduje to pocięcie gminy na wąskie paski, gdzie mieszkanie gatunku ludzkiego będzie niemożliwe – wyjaśnia Mirosław Rabsztyn, wójt gminy Bobrowniki.
Przecięta autostradą gmina teraz drży na myśl o kolejnych inwestycjach komunikacyjnych. Kolej planuje tu bowiem budowę dwóch linii. – Nie możemy się zgodzić jako mieszkańcy, żeby tworzyć takie pustynie społeczne środowiskowe na gruntach, które zamieszkiwaliśmy od dawna – zaznacza Zofia Krzykawska, Stowarzyszenie „Siemonia: Teraźniejszość – Przyszłość”. Trasa przecina całkowicie osiedle wybudowane zaledwie kilka lat temu. Jego mieszkańcy nie wyobrażają sobie wysiedleń. – Ci ludzie nie byli w ogóle informowani o tym, przy zezwoleniach budowlanych i dlatego jesteśmy tym zaniepokojeni, zdruzgotani – stwierdza Jacek Kańtoch, radny Wymysłowa.
Kolej, która realizuje inwestycje studzi emocje. Firma, która przeprowadza badania na temat poszczególnych wariantów przebiegu trasy nie zakończyła jeszcze pracy. – Bobrowniki, ta trasa musi być tak przeprowadzona, żeby była jak najmniej szkodliwa dla społeczeństwa – podkreśla Karol Trzoński, PKP PLK oddział Katowice. Jednocześnie jednak przedstawiciele kolei przyznają, że gminy Bobrowniki obejść się nie da, a to oznacza wyburzenia. – Kolej bardzo marnie płaci, także ludzie by bardzo na tym stracili. Na działkach i na budynkach – uważa Zdzisława Zaręba, mieszkanka Siemoni.
Na razie ludzie na skutek kolejnych plotek tracą cierpliwość, jak się dowiedzieliśmy ostateczny przebieg trasy będzie znany prawdopodobnie pod koniec maja.




